Gdzie znak choiny wabił przechodzących oko;

Był ten dom co szafował trunek wyśmienity,

Dokąd uczęszcza starzec, rolnik pracowity;

Tam się wieśniak polityk z powagą odzywa,

Opowieda nowiny starsze od ich piwa. Jeszcze ma pamięć czułey doznaie radości,

W opisywaniu izby dla przyięcia gości.

Piaskiem słanę podłogę, pobielane ściany,

Klekoczący za drzwiami zegar malowany.

Szafę potężną, która dwoiaką wygodą,

Na noc stała się łożkiem a na dzień komodą.