Tu powaga rodzicielska nie rozporządza przyszłością dzieci, ich szczęściem lub nieszczęściem całego życia. W Ameryce nie znają małżeństw zawartych dla interesu. Ci ludzie, jakkolwiek lubią złoto, żenią się jednak podług serca, biorą żonę, a nie majątek, powszechnie więc nie daje się posagu córkom.

Często zdarza się widzieć młodych ludzi, mężczyznę i kobietę, uczęszczających do kolegium, zaręczonych już w piętnastym lub szesnastym roku życia: składają razem egzaminy, a kiedy otrzymają patenty na profesorów, wchodzą w związki małżeńskie.

Toż samo dzieje się i na kursach medycyny; często młoda uczennica zaprzyjaźnia się z swoim kolegą; ta przyjaźń rychło zamienia się na miłość i młoda para się łączy. Mąż ma swoich pacjentów, żona znowu swoją praktykę, składającą się wyłącznie z kobiet i dzieci.

Niektóre osoby we Francji nie uważają za stosowne i przyzwoite, żeby panny poświęcały się nauce medycyny. Co do mnie, że sądzę właściwiej pod względem skromności, żeby kobiety były pielęgnowane przez kobiety, aniżeli żeby panny i młode mężatki leczone były przez mężczyzn; zresztą kobieta zrozumie lepiej i pozna cierpienia kobiece niż najuczeńszy z doktorów.

Dzieci znajdą w niej lekarkę cierpliwą, z poświęceniem, bo kobieta ma serce matki.

Wiele bardzo kobiet w Ameryce poświęca się zawodowi lekarskiemu. Koledzy ich płci silnej przyznają im wielką zdolność do medycyny, szczególniej do chirurgii, z powodu delikatności rąk; kiedy zachoruje żona lub dziecię jakiegoś doktora, to wzywa do nich zwykle kolegę płci żeńskiej.

Byłam obecna przy konsyliach składających się z doktorów obojej płci i przekonałam się, że ci panowie naradzali się bardzo poważnie z kobietami, przyjmowali ich uwagi i zastosowywali się do nich.

W Nowym Jorku jest jedna sławna kobieta, która jest profesorem w Fakultecie Medycznym i doktorem w klinice: zarabia więcej jak sto tysięcy franków rocznie.

Są także w Ameryce kobiety agentami bankowymi, bardzo poważane na giełdzie i zaszczycane zaufaniem.

— Ależ — powiedzą Francuzi lub przynajmniej niektórzy z nich — te kobiety lepiej pilnowałyby garnków i zajmowały się wychowywaniem dzieci.