— To nic — odpowiedział — te robaki są wszędzie, jak sprzątam, widzę ich kilkaset.
— Jak to? Mam ich kilkaset w swoim pokoju, w takim razie zmienię numer.
— Na nic by się to nie zdało, bo one są we wszystkich numerach.
Musiałam więc z rezygnacją żyć w towarzystwie robaków.
Drugi szczegół dowiedzie, jak są utrzymywane hotele w Ameryce. Opowiem wejście moje do hotelu Fifth Avenue.
Przyjechałam wieczorem; po odpakowaniu kufrów zrzucam na ziemię kawałki papieru, skrawki gałganków; wszystko to wraz z kurzem czyniło pokoik mój nieprzyjemnym.
Nazajutrz wyszłam, a powróciwszy we cztery godziny, znajduję łóżko posłane, ale podłogę niezamiecioną; dzwonię więc.
— Dlaczego nieuprzątnięty mój pokój?
Chłopiec patrzy na mnie ze zdziwieniem i mówi:
— Uprzątnięty.