— Jak to! Patrzże!
Pokazuję mu kawałki papieru i różne śmiecie na podłodze.
— Przecież to dziś wtorek — odpowiada.
— Czyż to we wtorki się nie zamiata u was?
— Nie, tylko w sobotę zamiata się pokoje.
— A więc ja w takich śmieciach mam siedzieć aż do soboty?
— Tak jest — rzekł spokojnie i odszedł, zdając się mówić: „Oj, ci Francuzi, chcieliby, żeby im codziennie zamiatać, czy zgłupieli!”.
Proszę sobie wyobrazić, że nawet udawszy się do właściciela hotelu, nie wymogłam na nim, żeby codziennie zamiatano mój pokój.
— To wymaganie — rzekł — zmieniłoby cały porządek służbowy; w sobotę przychodzą ludzie na cały dzień wynajęci do zamiatania.
Podróżowałam po Niemczech, jadałam w hotelach małych miasteczek i udało mi się spostrzec, że Niemcy niższej klasy jedzą wcale nie poetycznie. Jednakże Amerykanie mniej są jeszcze wybredni w nakryciu stołowym i w zaspakajaniu głodu.