Wczoraj, Broom Street 125, dwie ladies przymierzały trzewiczki; trzech gentlemanów przyglądało się im przez okno. Czy te grzeczne panie nie życzyłyby sobie zabrać z nimi stosunki? Odpowiedź przez »Heralda«.

W. M. B.

Te personale przepisałam z jednego numeru „Heralda”, 12 marca 1868.

Czytając je, łatwo wyobrazić sobie można, iż to są korespondencje miłosne w celu szukania szczęścia. Ach, jakaż omyłka!

Te pozorne anonse, uprzedzające dla kobiet, ukrywają hasło, język umówiony między licznymi złodziejami w Stanach Zjednoczonych. Wymyślili oni korespondencję pismem tajemnym. Każdy wyraz nie to znaczy, co myśli łatwowierny czytelnik. Ich wezwania, ich rendez-vous86, nie są schadzkami miłosnymi; nie wzywają oni Kupidyna, ale Merkurego87; personale „Heralda” są ich prywatnymi telegrafami.

Policja poznała się na tym, ale zamiast zabraniać umieszczania podobnych anonsów zaczęła się uczyć tego słownika i dziś już znalazła klucz pisma; sama używa tych personalów dla pobicia własną bronią niejednego oszusta.

Niektóre osoby przybywające do Nowego Jorku, szczególniej Francuzi, bawią się przesyłaniem oświadczeń serdecznych za pośrednictwem tych anonsów, ale jak na złość żadnej nie odbierają odpowiedzi.

Tyle oddawszy pochwał dziennikom Nowego Świata, muszę jednakże zrobić im jeden zarzut sprawiedliwy.

Pierwsze stronice poświęcone są tam doniesieniom wszelkiego rodzaju, literatura stanowi część przydatkową, trzeba jej szukać między tymi śmiesznymi ogłoszeniami, gubi się ona w nich i zdaje się upokorzona swym losem.

Nowy Jork posiada dwa doskonałe dzienniki francuskie: „Le Messager Franco-Américain”, którego dyrektorem jest pan de Mareuil, i „Le Courrier des Etats Unis”.