— O, ja jestem niedowierzająca, nim wyrzeknę sama „kocham”, chcę być pewna, bardzo pewna, że posiadam serce pana.
— Cóż mam zrobić, powiedz, abyś uwierzyła?
— Trzeba — rzekła — położyć rękę tam, na tym stole, i powiedzieć: Biorę go za świadka, że cię kocham!
Swedenborg zbladł przy tym, zachwiał się, ale Koryna tak była piękna, bardzo piękna! Ira, biedna Ira została pokonana, położył rękę na stole i zaczął:
— Przysię...! — nagle zatrzymał się, bo za dotknięciem stół zadrżał, poruszył się i dało się słyszeć coś podobnego do łkania... Swedenborg stracił głowę. Wypędził Korynę z domu.
— Prędko, prędko, wychodź stąd! Nienawidzę cię! Ja miałbym cię kochać! Nie, nigdy! Czy słyszysz Irę, moją słodką Irę, która płacze z żalu, że złamałem przysięgę!
Koryna uciekła, nie wiedząc, czy Swedenborg oszalał, czy dom jego jest zaczarowany!
On zaś powrócił do swego stołu, oblał go łzami, przepraszał Irę... I od tego to dnia zaczął wierzyć w duchy i obracać stoliki. Dusza Iry przychodziła z nim rozmawiać, objawiała mu tajemnice tamtego świata za pośrednictwem tego stolika.
Żadna już kobieta nie usłyszała z jego ust słówka miłosnego, a w trzydzieści pięć lat potem, czując się bliskim śmierci, kazał połamać stolik i kawałki złożyć przy sobie w mogile.
Między innymi książkami o obcowaniu z duchami pozostawił Arcana coelestia, de coelo et inferno, ex auditis et visis, wydane w roku 1758. W dziełach swoich opowiada rozmowy z aniołami i diabłami. Pomiędzy aniołami, o których mówi, jeden szczególniej zdaje się napełniać jego duszę czułością nie do wypowiedzenia i to przekonywa mnie, że legenda o Irze zgadza się z prawdą.