W roku 1771 wydał dwa dzieła teologiczne, w których każe wierzyć w dwa światy odrębne: materialny i duchowy. Twierdzi on, że Pismo Święte zawiera trzy znaczenia: naturalne, duchowe i niebiańskie, czyli boskie. „To ostatnie — mówi — jest nieznane” i dopiero on ma objawić je ludziom.
Znalazł wielu stronników w Szwecji, następnie poszedł nawracać do Anglii.
Przed śmiercią założył kościół nazwany Jerozolimą Niebieską.
Dziś jeszcze wielu jest Swedenborgistów w Szwecji i Anglii, nawet w Indiach.
Ta sekta ma i w Ameryce licznych swoich zwolenników.
W Stanach Zjednoczonych, szewc Davis upowszechnił spirytyzm mniej wzniosły, nie tak mistyczny jak Swedenborga; ten ostatni ma uczniów w Kanadzie, a Kanadyjczycy uważają Davisa za prostego Barnuma, pospolitego złodzieja literackiego, który okradł boskiego i natchnionego Szweda.
Byłam obecna przy wielu doświadczeniach spirytystycznych w Ameryce. Oto rezultat jednego z najciekawszych.
Pewien Kanadyjczyk, człowiek bardzo uczony, znakomity pisarz pan H. L. na prośby moje zaczął przyzywać duchy. Drganie jakieś dało się czuć w stole.
— Jak się nazywasz, piękny duchu? — pytamy się, kładąc palce na literach.
— Pani de Girardin108 — odpowiadają drgania stolika.