Są osoby, które poprzestają na twierdzeniu: „Tak jest”. — „Ale proszę o dowody” — ktoś powie. One odpowiadają: „Na co dowody? Rzecz sama przez się widoczna, znana!”.

I tak Francuzi trzymają się dwóch przesądów: pierwszy, że kobieta mniej udarowana od natury niż mężczyzna, że inteligencja jej niższa jest od męskiej, niezdolna do nauk poważnych, a zupełnie niedostępna dla nauk ścisłych i filozofii. Jeżeli ktoś się odezwie, że ta opinia jest czczym przypuszczeniem, że nie opiera się na doświadczeniu, na pewności nabytej, gdyż dotychczas dawano kobietom bardzo ograniczone wykształcenie, słabe pojęcie o naukach, a zatem nie mogły one okazać swoich zdolności lub niezdolności, bo nikt nie rodzi się uczonym, ale tylko mniej lub więcej sposobnym do stania się takowym — na takie lub tym podobne wnioski większa część Francuzów odpowie tylko, nie troszcząc się o przeciwdowody:

— To przecież rzecz wiadoma, że kobieta pod względem umysłowym niższa jest od mężczyzny.

Drugi przesąd przez nich przyjęty jest ten: że byłoby nawet niebezpiecznie wysoko kształcić umysł kobiety, bo nauki poważne i ścisłe sprowadziłyby ją z drogi jej przeznaczenia na żonę i matkę, że edukacja wyższa i dokładniejsza pozbawiłaby jej piękności, która jest najgłówniejszym wdziękiem kobiety, a dla poparcia swego twierdzenia przytaczają kilka zdań oklepanych lub cztery sławne wiersze Moliera:

Nos pères sur ce point, étaient gens fort sensés,

Qui disaient qu’une femme en sait toujours assez,

Quand la capacité de son esprit se hausse

A connaître un pourpoint d’avec un haut-de-chausse.132

Obok takich ludzi są i poważni, ludzie postępowi i sercowi, którzy pojmują całą niesłuszność stanowiska kobiety, chcieliby je złagodzić, ale tymczasem zastanawiają się i naradzają, czy rzeczywiście nie będzie to rzeczą niebezpieczną wysoko kształcić kobiety.

Prawdziwego postępu nie będzie nigdy w kraju, który ma przeszłość za sobą, bo ta ma więzy, z których umysły najmocniejsze wyrwać się zupełnie nie są w stanie.