— On także!

— Niech pamięta.

Odsunęła się od niego. Po czym roześmiała się i wzięła go pod rękę. Przecież to tylko dzieciak.

Koło Marble Arch49 wsiedli do omnibusu50, który zawiózł ich do nędznego mieszkania przy Euston Road. Było już po piątej i Sybilla musiała odpocząć przed występem. Jakub nalegał na to. Mówił także, iż chciałby pożegnać się z nią, zanim nadejdzie matka. Zrobiłaby z tego zaraz scenę, a on nienawidzi wszelkich scen.

Pożegnali się w pokoju Sybilli. W sercu chłopca nurtowała zazdrość i wyniosła, śmiertelna nienawiść do nieznajomego, który, jak mu się zdawało, rozdzielił ich. Gdy jednak dziewczyna objęła go ramieniem za szyję i zanurzyła palce w jego gęstej czuprynie, rozrzewnił się i szczerze ją ucałował. Gdy odchodził, w oczach stanęły mu łzy.

Na dole czekała na niego matka. Gdy wchodził, zaczęła gderać na spóźnienie. Nie odpowiadając, usiadł do skromnego posiłku. Muchy brzęczały wokół stołu i łaziły po brudnej serwecie. Wśród turkotu omnibusów i dorożek słyszał ogłuszający głos, pochłaniający każdą minutę, pozostającą mu jeszcze do odjazdu.

Po chwili odsunął talerz i ukrył twarz w dłoniach. Czuł, że ma prawo o tym wiedzieć. Powinna mu była dawno powiedzieć, jeśli było tak, jak się domyślał. Pogrążona w obawie matka przyglądała mu się. Słowa mechanicznie wydobywały się z jej ust. Mięła w rękach podartą koronkową chustkę. Gdy wybiła szósta, wstał, kierując się ku drzwiom. Wtem odwrócił się i spojrzał na nią. Oczy ich spotkały się. W jej wzroku dostrzegł rozpaczliwe błaganie o łaskę. To go rozwścieczyło.

— Matko, chcę cię o coś zapytać — powiedział. Oczy jej biegały błędnie po pokoju. Nie odpowiadała. — Powiedz mi prawdę. Mam do niej prawo. Czy brałaś ślub z moim ojcem?

Odetchnęła głęboko. Było to westchnienie ulgi. Straszna chwila, chwila, której z trwogą od miesięcy oczekiwała w dzień i w nocy, chwila ta w końcu nadeszła i nie przeraziła jej. Do pewnego stopnia, zaiste, było to dla niej rozczarowaniem. Pospolita bezpośredniość pytania wymagała bezpośredniej odpowiedzi. Sytuacja nie została przygotowana stopniowo. Była brutalna. Przypominała jej nieudaną próbę.

— Nie — odparła, dziwiąc się twardej prostocie życia.