Nocą letnią

Z wiązu konarów w dygocie zwisa

Pnącz żalu rozpleniony,

Prze korzeniami, drga czarna misa

Wieczności pogrzebionej1.

Giętko splotami pnie się ze strugi

Tuman zgniły i łzawy,

Z gleby parując, mży opar długi,

Grozą podcina trawy.

Podgwiezdne kręgi w łzach rozżalone