Ku wichurom strzępią włosy,

Bydlęta na łęgach się parzą,

Ptaki gnają przez pokosy,

A nad łąką zrudziałą o wczesnej jesieni

Dygoce wysokość przestrzeni.

Ryby, szczury wodne, trytony2

Mącą ją falującym snem —

I tak szumię przez ciepłe wygony,

I że jestem, prawie już wiem.

O, jak mierzę, nie mierząc, poloty gołębi,