— Może powinien pan zadzwonić po żonę? Żeby panu pomogła. Macie tyle dzieci, sam pan nie da rady.
— Jestem samotnym ojcem.
— I matka się nimi nie interesuje? — zdziwiła się Kiwi. — Ma sto dzieci i ma je w dziobie?
Każde z moich stu dzieci ma inną mamę — wyjaśnił Nandu.
— Matko jedyna, ale pan się urządził!
— Nie tylko ja. My, ptaki nandu, tak robimy. To jest zupełnie normalne, że samotni ojcowie wysiadują jaja, a potem wychowują swoje liczne potomstwo. Ja bardzo lubię być tatusiem.
— I pana to życiowo nie przerasta?
— Zwykle pomaga mi kolega, ale teraz jest na urlopie.
Pi-pi-pi-pi — pisklaki rozpiszczały się na dobre.
— Może w telewizji będzie dobranocka — rzekł Albatros z nadzieją i włączył telewizor.