A tam zamiast bajki dla pisklaków widać było Orłosępa, jak naradza się z Keą w ciemnym zaułku.

— Chciał pan ze mną porozmawiać, szefie. Coś się stało? — wyszeptała konspiracyjnie Kea.

— Musimy dopracować szczegóły programu finałowego — wycedził Orłosęp i roze­jrzał się podejrzliwie, czy aby nikt ich nie podsłuchuje.

— Przecież wszystko jest dopracowane.

— Otóż nie.

Orłosęp wyjął spod skrzydła wielką tubę z klejem o nazwie „Kapeczka” i podał zdziwionej Kei.

— Co to? — zapytała.

— Klej „Kapeczka”.

— Po co mi on?

— Ptaki wystąpią w finale konkursu w żółtych kombinezonach, tak?