— Tak.
— Posmarujesz kombinezony klejem. Od środka. Kiedy te dziwaki ubiorą kombinezony, przykleją się do nich i nigdy ich już nie zdejmą.
— Ale dlaczego?
— Bo nie chcę ich już oglądać! Wszystkie te pstrokate dziwactwa zakuję w żółte kombinezony! Każdy ptak będzie taki sam i nareszcie będzie porządek! Tylko ja będę wyjątkowy!
— Świat będzie smutny — zauważyła Kea.
— Będzie uporządkowany! — wrzasnął Orłosęp.
I wtedy telewizor zgasł. Ptaki siedziały bez ruchu.
— Słyszeliście? — szepnęła przejęta Kiwi.
— Czy my tu jesteśmy robieni w sroki ogon? — Nandu postanowił zadać ważne pytanie.
— Nabijani w kukułcze jajo? — zawtórował Albatros.