— Pecha przyniosłeś!

— Nic nie przynosiłem! Jak chcesz, to pójdę.

— No już, już, nie gniewaj się. Gdzie tu jest sejf Orłosępa?

— Skąd wiesz, że on to trzyma w sejfie?

— A ty gdzie byś trzymał nasze kontrakty?

— W tym sejfie — Albatros wskazał mosiężny sejf, stojący w rogu gabinetu.

— No widzisz! Myślisz, że potrafisz go otworzyć?

— O to pytasz Albatrosa? Kuzyna Atosa i Portosa?

— To umiesz czy nie?

Albatros rozpostarł swoje długaśne, umięśnione skrzydła i jak nie palnął nimi w sejf, aż ten rozpadł się na kawałki.