— Jam Albatros, syn Albatrosa, kuzyn Atosa i Portosa!

— Dobra, już się nie popisuj. Patrz, są nasze kontrakty.

— Jesteśmy wolni! Nie zostaniemy zabici i zjedzeni.

W tym samym czasie Wrona, Nandu oraz Kea szukali Albatrosa i Kiwi. Martwili się, że ci całkiem gdzieś przepadli.

— Gdzie oni są?

— Tutaj — powiedział Wrona, zaglądając do gabinetu Orłosępa.

— Wszędzie was szukamy. Co robicie?

Kiwi widząc Keę, której nic a nic nie ufała, schowała kontrakty za plecy i zrobiła niewinną minę.

— My? Całkiem nic. A ona co tu robi? — Kiwi pokazała Keę swoim długim dziobem.

— Jest z nami. Przeszła na dobrą stronę mocy18 — poinformował zakochany Wrona.