— Bo o głupich też trzeba się troszczyć — wyjaśnił Wrona. — Macie, ubierzmy się.
— Mamy się zakuć w to żółte świństwo? Po co?
— Zobaczycie.
*
I oto nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Rozpoczął się wielki finał konkursu na Najbardziej Niezwykłego Ptaka na Świecie. W studiu ptasiej telewizji byli już wszyscy finaliści, widownia, operatorzy kamer, kierownik planu i pani od makjażu. Słowem — wszyscy. Oczywiście był i Orłosęp, wystrojony w żabot. Z wszystkich głośników dał się słyszeć głos spikera:
— Drogie ptaki, zgromadzone przed teleodbiornikami! Drodzy ptakowie, drogie ptakinie i ptakątka, oto przed wami finaliści wszechświatowego Konkursu na Najbardziej Niezwykłego Ptaka. Nasze ptaki ubrane są w superwygodne, oddychające i nie zawierające poliestru kombinezony!
I wtedy głos zabrał Orłosęp:
— Obywatelki i obywatele! Nadszedł dzień, w którym wybierzemy najbardziej niezwykłego ptaka na świecie. Jak sami pewnie wiecie, bycie dziwakiem to okropna sprawa. Nikt z nas nie chce się wyróżniać i nie chce, by koledzy pokazywali go palcami. Najbardziej cierpi ptak, obok którego nie sposób przejść obojętnie, który zwraca na siebie uwagę na ulicy, w sklepie i w szkole, bo wygląda albo zachowuje się całkiem inaczej niż reszta. I my temu biedakowi chcemy pomóc. Obdarujemy go główną nagrodą, czyli kombinezonem, w którym będzie chodził do końca swoich dni! Wreszcie poczuje się zwyczajnie! Zwycięzcą jeeestttt... pan Kaczor Mandarynka!!!
Rozległy się fanfary, z sufitu zleciało konfetti, Mandarynka zakrył twarz z niedowierzaniem i był szczęśliwy. Płakał i skakał, ściskał pozostałych.
— O-maj-gaaaad! Osom super cool!!! Jestem bardzo wzruszony! Nie wiem, co powiedzieć! Chciałbym podziękować przede wszystkim rodzicom! Bez nich to by się nie udało! Mamusiu, tatusiu, dziękuję, to dzięki wam jestem taki piękny!!!