— Zdrajczyyyniiii! Jeszcze popamięęętaaasz!
— Dalej, Mandarynko! — ponaglał Wrona. — Zdejmuj kombinezon, pokaż, jaki jesteś naprawdę! Bo inaczej każą ci robić to, co wszystkim. Każą ci tak samo siedzieć, tak samo myśleć. Czy ty wiesz, co to znaczy?
— Nie zjesz, co chcesz, ale co ci dadzą.
— Nie zaśpiewasz swojej piosenki, tylko taką, którą ci zanucą.
— Nie będziesz smutny, kiedy będziesz smutny.
— Będziesz wesoły, bo tak ci rozkażą.
— Słowa zamażą, zasłonią oczy, zamkną ci dziób i zatkają uszy.
— Będziesz żółtym manekinem, bez marzeń, bez pragnień, bez siebie.
— Nie będziesz wolny jak ptak, będzie z ciebie wrak!
Mandarynka poddał się. Powolutku, ze smutną miną, zdjął żółty kombinezon. Był całkiem szary. I przestraszony. Ptaki zamilkły.