— Tego nie wolno mi powiedzieć. Ojciec zabronił!
Twarz jej pokrył silny rumieniec. Dopiero teraz młody hrabia dostrzegł, że twarz jej, mimo zaniedbanego stroju, jest wybitnie piękna. Rysy tej twarzy były jednak jakieś obce, ostrzejsze, cera ciemniejsza niż u kobiet z okolicy Meranu.
— Już od trzech lat! — powtórzył. — A ile masz lat, moje dziecko?
— Dwadzieścia, panie, a może i więcej.
Zdziwił się, gdyż nie wyglądała na więcej niż szesnaście.
— Powiedz mi, jak się nazywasz — prosił.
— Filomena — szepnęła.
Przez parę chwil panowało milczenie. Nagle dziewczyna podbiegła do łóżka i szarpnęła rękę śpiącej staruchy.
— Babko — zawołała — jest tu jakiś pan; chce zwiedzić zamek.
Miotając niezrozumiałe wyrazy we włoskim dialekcie, stara podniosła się, odgarnęła chudymi palcami włosy z czoła i, patrząc gniewnie na przybysza, zbliżyła się do niego. Mimo woli hrabia rozejrzał się za swym towarzyszem, gdyż niezbyt pewnie czuł się w towarzystwie tej wiedźmy. Ale pułkownika nie było...