Twarz lowelasa pociemniała. Potrząsnął szybko głową i rzekł:

— Nie zgadłeś! Ale wypraszam sobie, abyś o tym kiedykolwiek wspominał!

Jakby ukąszony przez skorpiona hrabia zerwał ławki, opanował się jednak natychmiast udając, że sięgnął po stojącą na stole butelkę.

Pułkownik z niewzruszonym spokojem badał swoje minerały.

Tymczasem przy stole karciarzy w dalszym ciągu toczyła się ożywiona rozmowa.

— Co? Czy już uprzykrzyłeś sobie dziewczynę? — zaczął znowu ten, który zaproponował nakład.

— Franku! — krzyknął lowelas — powtarzam raz jeszcze: trzymaj język za zębami!

— Oho, bratku, musisz mi wyśpiewać całą prawdę! Kelnerko! — zawołał w stronę bufetu — litr przed­niego wina! Alojzy musi pokrzepić obolałe serce!

— Jesteś pijany, Franku — rzekł Alojzy, wstając z ławki — dobranoc!

— Ależ, do licha, co się dziś z tobą dzieje? Zwykle chlubisz się swymi zdobyczami, a dziś wstydzisz się ich? Czyż nie opowiadałeś mi sam przed dwoma tygodniami, że obłaskawiłeś już sferą wiedźmę? A więc dlaczego ukrywasz przed swym przyjacielem prawdę? Co zrobiła ta Cyganka Filomena, że...