Cyganom powiem, ie twarz moja śniada

Łaski przed twoim nie miała obliczem.

Ja, zanim zorza błysnęłaby blada,

Miałam przed tobą nie mówić o niczym.

Przed świtem odejść nie mogę. Gromada,

Nim szpiegi zwietrzą, przejściem tajemniczym

Powróci w lasy; lecz przyrzecz mi, panie,

Że w kraju twoim nic im się nie stanie!»

Zamilkła; piękne swe błękitne oczy

Wzniosła na księcia z błagalnym wyrazem.