Wspomnieniem ojca książęcia się cieszył.
Wbrew etykiecie już nawet tym razem
Poczciwy tłuścioch na łzy się rozgrzeszył —
I rzekł wzruszony: «Byłbym w siódmym niebie,
Gdybym, jak zięcia, mógł uścisnąć ciebie!
Lecz córki mojej strzeż się, na mą duszę!
Gdyż w swych kaprysach, jak marzec jest zmienna!
Dzisiaj podobna burzy, zawierusze,
Jutro znów milczy i chodzi jak senna;
Jak ona zagra, tak ja tańczyć muszę!