Dwór cały dręczy, jak plaga codzienna.

Bóg wie, skąd matka łagodności znanej

Przyszła do takiej córki wyuzdanej!

Tobie za żonę brać diabła takiego?...

Lecz ciebie dla niej szkoda jest, mój drogi!

Jej Czyngis-chana potrzeba jakiego,

Co ją ukróci i weźmie za rogi.

Tu ona świętą uda... znam ją z tego!

Oj, ma rozumek! Nie uczyć ją drogi.

Lecz strzeż się! Troski chcę oszczędzić tobie —