(Sprawka Hussejna) przy buku mu siadła,

Można by mniemać, że książę zaczyna

Godzić się z losem; ledwo dotknął jadła;

Głos jej do głowy szedł, jak puchar wina...

A chociaż papa, z głębi swego sadła

Mrugał — to przecież w piersiach Kalilbada

Jakaś iskierka zażegła się blada...

Coś-nie-coś było w tym winy szampana;

Ileż on ogniów roznieca, niestety,

Entre deux verres73, gdy jest kompania dobrana!