Nie patrzy wcale, lub patrzy niechętnie;

A wzrok jej cichy, gwiaździsty, niebieski

Ściga z oddali pyszny dwór królewski.

Wtem z wozu, który stał tam pod namiotem,

Wyszedł wódz bandy — i do tej marzącej

Przemawia, prosząc — potem grożąc, potem

Lżąc ją, lecz ona znak daje przeczący;

Wtedy mu w pięści nóż błysnął przelotem...

«Krwią mi zapłacisz!» — poszepnął. — Gorący

Płomień z jej źrenic trysnął.... «Niech się stanie!