Rzuca nareszcie chustkę swą tancerce.
Lecz ona po nią schylić się nie raczy;
Iskry radości w oczach jej nie płoną.
Jej ruch namiętny ból tylko tłumaczy,
Ucieczkę smutną — i pogoń stęsknioną...
Cóż ją obchodzi cały tłum dworaczy?
Ach! Jedną tylko źrenicę zwróconą
Chce mieć na siebie — lecz ta jej nie błyska...
Nie wie, że cierpi — i że tak jest bliska.
Trzykroć się skłania; a blade jej czoło