On wybrać musi... i serce miał drżące!
Nagle — z błękitów wysokich dolata
Śpiew przenikliwy — aż do jego ucha...
Czy on śni? ... głos ten, przez tak długie lata
Stracony!... on go dzisiaj znowu słucha!...
Dreszcz mu gorący po żyłach przelata...
Podnosi oczy — i widzi, jak ducha
W powietrzu — postać drobną, ukochaną,
Złotymi łuny86 zachodu oblaną!
Lecz ona śpiewa... a nuta tęskliwa