W miejscu, gdzie niegdyś upadła na ziemi

W łzach i rozpaczy... i znów księżyc stary

Komnatę zalał blaskami srebrnymi...

A książę tulił gorącym objęciem

Tę, co mu była znów «wieszczek dziecięciem».

Jakże jest cudną! — głód, nędza, strapienie,

Długie tułactwo, tęsknota miłości,

Stracone szczęście — i śmierci pragnienie

Nic nie zmniejszyło uroku piękności.

Usta jej kwitną — jak wiosny marzenie,