A długie rzęsy z wyrazem tkliwości

Wznoszą się, jakby pytając miłego:

«Snem-że to wszystko?... nie zbudzę-ż się z niego?...»

«O mój jedyny! — cichutko szeptała —

Mnie tak jest w duszy, jakbym znów na szczycie

Wieży tej, wobec śmierci bliskiej stała!...

O, jakże dziwnym w szczęiu jest to życie!...

Daj mi dłoń swoją!... Teraz bym nie chciała

Umrzeć, w najwyższej rozkoszy zachwycie!...

Teraz żyć pragnę — z tobą — i przy tobie...