Ja, com dziś na pół prawie była w grobie!»
Tu następują cztery bite karty,
A na nich długa miłosna rozmowa,
Którą, jak dywan kwiatów rozpostarty,
Kronikarz utkał w najdobrańsze słowa.
Lecz duch, do wyżyn swoich gdzieś wyparty,
Milczy; rozkoszy — niemą jest wymowa!
A że i Hussejn rzucił się na łoże,
Nikt jej — na szczęście — podsłuchać nie może.
Tutaj mi tylko to dodać wypada,