Wtem, o północy, okrzyk przenikliwy

Budzi go ze snu... przez pchnięte podwoje

Kalilbad wpada; Negr nasz ledwo żywy,

«Na Boga — wola — co to?» książę blady

«Jedziemy» — rzecze. — «W nocy?» — «Nie ma rady!»

— «Wasza wysokość gorączką oddycha!

Noc jest tak zimna... wicher dmie na dworze...

A płaszcz... lecz gdzież on podział się u licha?

Książę jest w nader dwuznacznym ubiorze!»

Ale Kalilbad gwałtem go wypycha.