Białej ptaszyny, jak twór bez nazwiska...

A kiedy pragnień porwany wybuchem,

Książę chce wybiec, cud obaczyć z bliska,

Nim krok postąpił — wszystko jedną chwilką

Znikło, jak gdyby snem to było tylko.

I niedowiarka — o to się założę —

Zmieszałby dziw ten; cóż Kalilbad-chana?

Z płonącą duszą chodził tam, po dworze,

Gdzie znikła para tanecznic świetlana.

I ledwo wtedy rzucił się na łoże,