Stanęły, kędy koła widne ślady;
I znów te same sztuki powtórzone:
Klękanie, modły, tajemne narady...
Znów pod wężowe pierścienie zielone
Podpłynął gołąb... gdy wtem wypadł blady
Książę z ukrycia i z błagalnym gestem
Rzekł: «Duchy jasne, sługą waszym jestem!
Błogie istoty! Niech znam imię wasze,
I cel przybycia i tajne zamiary!...
Żadnych się trudów dla was nie ustraszę,