Dziecięcia błędu nie nazwie swą żoną.

Świat nawet gani takie zaślubiny.

Któż chce, by żonę »podrzutkiem« mu lżono?

Choć tron ozdobić może wdzięk Giulnary,

Któż zechce patrzeć na ród jej przez szpary?»

«Ja! — krzyknął nagle wzruszony młodzieniec —

Dzięki wam wieczne!... Więc lud mój obaczy,

Żem nie fantastyk żaden, nie szaleniec,

Co w chorej głowie widziadła majaczy!

Niegodny wprawdzie jestem oblubieniec