Ileż lat! Przecież dotąd mi się marzy,
Jak kapelusik ów był jej do twarzy!
Sama go matka włożyła na włosy...
«W ogrodzie chłodno» — Chłodno? Pani droga!
Wszak dziewczę płonie, jak świtem niebiosy.
W szesnastym roku — i zima nie sroga!
Drobnymi kroki wilgotną od rosy
Łąkę przebiega... to potknie się noga,
To się przychyli, gdzie rośnie wyniosły
Buk, jakby fiołki dziś jeszcze tam rosły!