Cazotte, z uśmiechem satyra12, podaje
Pełną psot, figlów, cyniczną, drastyczną,
Rażącą czasów naszych obyczaje...
Lecz ja całą wartość artystyczną
Na nowo, z źródeł pierwotnych, dostaję.
Co tu nadmieniam, niech przyzna lub przeczy
Znawca Cazotta — a teraz — do rzeczy!
Był sobie pewien książę w Astrachanie13;
Kalibad-chanem zwali go poddani;
A był tak piękny, jak wiosny zaranie.