Królowa matka, mądra bardzo pani.

Gdy mąż jej zaległ grobowe posłanie,

Tak wychowała syna, by był dla niej

Podporą, chlubą, wsparciem i obroną,

Gdy włos zbieleje pod ciężką koroną.

Zaledwo chłopca puszczała od boku:

Na radzie państwa, na modłach w meczecie.

On wszędzie musiał dotrzymać jej kroku,

Pieszo, czy konno, czy w dworskiej karecie.

W cnoty wzrastało w promieniach jej wzroku