Wtem pluśnie rybka, grzbiet swój prześwietlony
Odbłyskiem słońca niosąc w wód błękity...
Wtedy lazury drżą blaski takimi,
Że nic równego — na niebie — i ziemi!
Chyba — Giuluary oczy, które płoną
Wstydliwie rzęsy49 przyćmione długimi.
I jeśli śniade lica, pod koroną
Czarnych warkoczy, zdradzają krew ziemi,
Przecież, że z wieszczki została zrodzoną,
Kto raz się spotkał z oczyma takimi,