Kolana jego rączek swych pierścieniem
Objąwszy — z twarzą jakby n widziadła
Bidą... Usta jej: «łaski!» — wyszeptały,
A on stał przed nią, drżąc z wzruszenia cały.
Wreszcie się schylił, by jej uścisk błogi
Złożyć na czole; zerwała się z ziemi...
«Ach paść mnie, panie! puść!... na wszystkie bogi!...
Z zamku mnie wypędź rękami własnymi...
Niech się nade mną dopełni los srogi!...
A gdy już ujdę krokami cichymi