Głuchym zawrotem — noc, życie, świat cały,
Wiercą po mózgu, zmysły się zaćmiły.
A on wciąż mówi — co? nie pytaj mnie.
To było niby, jak kiedy kto chce
Rzucić się w morze, a śmierć go tam nęci
Cichym wołaniem, szmerami lubemi64,
Do straty czucia, do straty pamięci,
Aż go zdradliwie oderwie od ziemi,
I póty wabne65 wyciąga ramiona,
Aż on w wilgotnym jej uścisku skona.