I będą w cieniu budować Rzym nowy.
Pójdźmy już, pójdźmy!
Postępuje kilka kroków w głąb i ucieka nagle z powrotem, głośno wołając:
Stój! Nie chodź tą drogą...
Ona za wąska na troje. Patrz tam!
To on, on idzie, uśmiecha się nam71.
Brońże mnie odeń72, przyjacielu krwawy.
Wyciąga miecz ku obronie.
Odstąp, niegodny! Czy znów dla zabawy
Chcesz mnie całować? Znów szepczesz te słowa,