Hetmanowa Alojza Chodkiewiczowa i kasztelanowa Lubomirska np. należały do najżarliwszych szermierek katolicyzmu. W religii też czerpała natchnienie pierwsza poetka polska Zofia Oleśnicka z Pieskowej Skały, tylko jedna jej Pieśń nowa, drukowana w 1556 r., doszła do nas, lecz wykwintność formy uznana przez poważną krytykę dowodzi, iż pieśń ta nie mogła być jedynym utworem autorki.

Prawie w sto lat później Anna Memorata pisała wiersze łacińskie, dodając przy podpisie „Virgo polona27”, znała ona także język grecki, a niektóre jej utwory znajdują się w Bibliotece Raczyńskich, kilka zaś drukowano niedawno. Literatura owych wieków niewiele przechowała nam utworów pióra kobiecego, więcej zabytków pozostało nam z działalności ich umysłu, i w korespondencjach, instrukcjach i przywilejach przez niewydawanych. Anna Wielopolska np. w r. 1696 napisała dla wójta i ławników ustawę, według której mieli sądzić poddanych jej wsi dziedzicznej Suchej.

Jeżeli w ogóle nauki nie zajmowały zbyt wiele czasu w wychowaniu kobiet, to należy pamiętać, że i wśród ich braci rycerzy, sztuka czytania i pisania nie nader rozpowszechniona była, ustępując miejsca ćwiczeniom rycerskim. Te z konieczności nie były Polkom obce, szczególniej na kresach, kędy28 groziła tatarska niewola, gdzie nieledwie sypiać trzeba było z bronią w ręku, kobiety umiały obchodzić się z orężem. Na zameczkach także należało im potrafić się bronić, a spadkobierczynie mniejszych i większych fortun, musiały często nie tylko odpierać napaści wrogów, ale i zajazdy29 krewnych lub opiekunów, którzy zajeżdżali dobra pod pozorem zabezpieczenia ich całości lub roszczeń różnych czy kwestionowanych działów. W tych warunkach wychowywane dziewczęta, bez hydroterapii i gimnastyki, hartowały nerwy, drogą zabawy przyuczając się władać bronią, polować nawet na grubego zwierza z oszczepem w ręku. Ćwiczenie mocno krytykowane przez Górnickiego30 w Dworzaninie. Rezultatem takiego fizycznego rozwoju były nie tylko silne i zdrowe matki licznych rodzin, umiejące dzielnie bronić siebie i dzieci w razie potrzeby, ale nawet niestety, wbrew przypisywanej niewiastom cnocie łagodności, zdarzały się wśród nich jednostki nie wahające się swoich praw słusznych czy urojonych dochodzić drogą zajazdów zbrojnych. Hanna Krasieńska np. obroniła się pospolitemu ruszeniu całego powiatu i energia króla Batorego nie mogła wymóc na niej opłaty sumy, według niej nienależnej. Wyżej wspomniana Zofia Chodkiewicz, jeszcze jako księżna Różyńska, ma między innymi na sumieniu krwawe zniszczenie Czermosznego, które na czele 6000 konnych i pieszych szturmem zdobywszy, spaliła i zrównała z ziemią. Na pochwałę jednak prababek naszych dodać można, że jeśli prawdziwe córy swoich ojców i towarzyszki mężów tak w błędach, jak w cnotach, krzywdziły czasem i mordowały, daleko powszechniej trudniły się zagajaniem ran i czynami miłosierdzia. Leczenie chorych było ich zadaniem.

„Najstarożytniejszy to — mówi Gołębiowski — czasów zabytek ugruntowany, że pan domu był ojcem rodziny, domowników i kmiotków swoich, czuwał nad ich potrzebami i zdrowiem. Wszakże ta część gospodarstwa [leczenie] była wyłącznie udziałem kobiet: pani samej, krewniaczek lub córek albo poważnej ochmistrzyni. Lekarzy nie było, nie każde miejsce ich posiadać mogło, a po ratunek udawano się do dworu, trzeba więc było mieć spore zapasy, przyrządzone według Syreniusza, Marcina z Urzędowa oraz sekretów i przepisów domowych z matki na córkę przechodzących. A najrozmaitsze były te maście, wódki, driakwie31 itp., na które składały się nie tylko kwiaty, zioła, ale i młode pieski, gady różne, ba! nawet i ludzkie sadło od katów nabywane”.

Ówczesny zaś uczony Glaber z Kobylina książkę o zachowaniu zdrowia ludzkiego, wydaną w 1535 r., dedykował kobiecie: Jadwidze z Kościelca, wyznając, że „napisał to dzieło w języku polskim na użytek niewiast”. W dedykacji tej znajdujemy ustęp nader charakterystyczny:

„Między inszymi przyczynami Wielmożna, a bardzo sławna gospodze32, przecz mężowie swoich przodków naśladującz, tak to ustanowili i pilno tego strzegą, aby białogłowy pisma się tego nie uczyli i ksiąg żadnych, co się tyczy biegłości a wyćwiczenia rozumu, nie czytały, ta jest jednak przyczyna, iż chocia oni inne wymówki mają, wszakoż więcej to czynią z niejakiej zazrości. Czynią to tak w obawie, aby kobiety, udarowane z przyrodzenia bystrzejszym pojęciem, nie przewyższyły ich rozumem. Gdyż tedy33 tak jest, iż Pan Bóg z dawna dawał Królestwu Polskiemu ku zachowaniu jego mądre Rządziciele, nie tylko męże zacne, ale też i panie szlachetne, bez wątpienia i teraz ma takowe, którym tilko nie dostawa, że pisma nie czytają, a niewiedzą, co się w księgach dzieje”...

Nie jeden Glaber miał tak wysokie pojęcie o inteligencji naszych kobiet. Łukasz Górnicki w Dworzaninie panu Kostce każe twierdzić:

„Jeżeli też Waszmość do rozumu przyjdziesz, ja tak powiadam, iż białogłowa wszystko to umieć może co mężczyzna, nie jest jej dowcip kęs jeden naszego podlejszy, i owszem, jak nas uczy filozofia, iż kto ciała subtelniejszego, ten i rozumu bystrzejszego być musi, a to gdy się w białogłowach najduje, nie lza [nie można] jedno tak rozumieć o nich, iż są sposobniejsze ku pojęciu nauk subtelnych niż mężczyzna.

Dwornej pani ku przyrodzonemu baczeniu nabytego z ksiąg rozumu potrzeba, a przeto ma czytać, ma jaką muzykę przystojną jej płci umieć dla uczciwej zabawy”.

Dalej jeszcze protestuje Górnicki przeciwko zbytniemu ograniczeniu wolności kobiet wskutek niesłusznie rozciągniętej nad nimi władzy mężczyzn, mówiąc: