przerabiam zakończenia,

a gdy mam dość kreślenia,

przyzywam dzieci w mig.

Czytam to samo znów.

Słuchają i „Ha, ha!”,

więc z bardzo głośnym „Uff!”

rzucam im ciastka dwa.

Próbuję znów smutnego,

a oni „Hi, hi, hi!”.

Czuję, że coś „nie tego”,