pociąg przedmiot liryczny ponad język
rzeki aż nagle pauza nie peron a pora
żółtego światła stacja trawa
ogród trzy puste ule światło jednak z innej
wysokości nie miód lecz sześciokątny
wykres: zszarzałe plastry dachówek pod skórą
takiego domu byli razem jak cukry proste
jak prosty bo podskórny zestaw farb: czerwienie
mocno związanych nitek krwi jak splot
płótna na który patrzę sam podróżny pigment