Zwalonym nędznie do stóp niewolnikiem...

Pogarda? O, nie! To litość nad tobą,

Bo jakież zniszczenie ścigać cię będzie,

Rozbrojonego, po przestworzach nieba!

Bo jakże dusza twa, trwogą rozdarta,

Jak otchłań piekła do dna się rozzieje!

Z boleści mówię, nie z naigrawania,

Bo nienawiści już nie mam, jak niegdyś,

Gdym jeszcze nędzą nie zdobył mądrości;

Przekleństwo owe, którem niegdyś rzucił