Któremu drganie jej stóp ponętnie przygrywa jak wtór,

On, w eterycznym widzeniu, potwora Miłością nazywa;

A potem, gdy się zbudzi na progu wyrocznej snów bramy,

Widzi cień — Mękę, jak ten, którego teraz witamy.

CHÓR

Choć nieodstępnym Miłości cieniem

Jest tu Ruina, która na białym

Skrzydlatym koniu Śmierci po całym

Ściga ją świecie, strasząc zniszczeniem,

Tak że najchyższy umknąć nie zdoła,