Już się nauczyć spoczynku. Ty, w burzach

Ukołysana, wschodzisz mi, o Wiosno!

O dziecię wiatrów! A wschodzisz tak nagle,

Jak przypomnienie snu, co teraz smutne

Przeto, że sen był tak słodki; jak geniusz

Lub radość, która, jakoby spod ziemi

Wschodząca, w złote obłoki osnuwa

Pustynię życia naszego.

To pora roku, to dzień, to godzina;

Czemuś nie wzeszła mi o wschodzie słońca?