Przybywaj, siostro, dawno upragniona,
A zwlekająca tak długo, przybywaj!
Tam skrawek białej gwiazdy za górami
Purpurowymi drga jeszcze głęboko
W żółtym tle świtu; teraz się przez szczerbę
Mgły odzwierciedla w ciemniejszym jeziorze;
Teraz zanika, błyszczy; kiedy fale
Spłowieją, pasma płomienne obłocznej
Tkani rozpłaczą się w bladym powietrzu.
Już znikł. Od szczytu owych stert śniegowych