Cień owej duszy, przez którą ja żyję,
Jak późno wschodzisz! Już słońce wstąpiło
Nad morze, serce me schnęło z tęsknoty,
Nim eter poczuł leniwe twe skrzydła.
PANTEA
O, przebacz! Ale pod czarem wspomnienia
Snu rozkosznego116 omdlały me skrzydła,
Jak chyżolotne piórka letnich wiatrów
Pod wonią kwiecia. Wprzód jam zasypiała
Spokojnie — cicho, rzeźwo się budziła,