Chyba że błędne obłoczki rosy,

Pod mdłym podmuchem, po liściu suchym

Na siwych pniach tu krople wysączą,

Przemkną nad bladych kwiateczków rzeszą,

Na laur zielony perłę zawieszą;

A tam sasanka, piękna a cicha,

Pochyla nikłą skroń i usycha;

Chyba że która z gwiazd miliona,

Krocząc przez głuche nocy pustynie,

Znajdzie szczelinę i tą wpuszczona